Gdy księżyc odmienił się złoty...*

JOANNA NOWACZYK

 

Gdy księżyc odmienił się złoty – wspomnienie o prof. Tadeuszu Perkitnym

 

Gdzieś w głębi Wielkopolskiego Parku Narodowego, w Krosinku pod Mosiną, stał dom otoczony pięknym ogrodem, po którym nie ma już prawie śladu. Jego właściciela Kazimierza Perkitnego, znała przed laty większość mieszkańców tej wsi i okolic, bo leczył ludziom zęby. W leśnej willi przy ul. Stęszewskiej, prowadził zakład dentystyczny, a jego posiadłość wyróżniała się niecodzienną jak na czasy międzywojenne architekturą. Dom stał na skarpie i otaczał go piękny ogród, pełen egzotycznych roślin. U podnóża wzniesienia, nad stawem, na którym zimą ślizgały się dzieciaki z sąsiedztwa, drewniany wiatrak zasilał posesję w prąd.[1] Dziś nie zostało już nic z tamtej malowniczej rezydencji. W miejscu gdzie stała, zobaczyć można jedynie fundamenty domu, który w latach powojennych, gdy zabrakło już domowników, strawił pożar. Reszty zniszczenia dokonał nieubłagany czas i sprawcy dzikiej rozbiórki. Jedyny ślad niegdysiejszej świetności, to sterta cegieł i osobliwy drzewostan – resztki ogrodu Perkitnych. Jednak w pamięci lokalnej społeczności pozostało jeszcze wspomnienie po mieszkańcach tej posesji, a w nim ślady niezwykłej postaci, syna Kazimierza – profesora Tadeusza Perkitnego.      

Tadeusz Perkitny przyszedł na świat w maju 1902 r. w Poznaniu. W latach 1909 – 1918, uczęszczał do poznańskiego Gimnazjum Fryderyka Wilhelma.[2] Czasy nauki gimnazjalnej, a także dalszy jego życiorys wskazują, iż rodzice dali młodemu Perkitnemu patriotyczne wychowanie. Jako uczeń niemieckiej szkoły, już od roku 1913 uczestniczył w działalności samokształceniowej Towarzystwa Tomasza Zana, którego celem było przygotowanie jego członków na świadomych Polaków i przyszłych działaczy na polu społeczno-narodowym. Perkitny był jednym z 880 znanych dziś, poznańskich członków tego tajnego towarzystwa.[3] Po wybuchu powstania wielkopolskiego, w grudniu 1918 roku, 16-letni wówczas gimnazjalista, wstąpił na ochotnika w powstańcze szeregi poznańskiego Batalionu Telegraficznego, w którym przydzielony został do 3 kompanii dowodzonej przez Jana Kaczmarka. Tamte pierwsze dni powstania i swój młodzieńczy entuzjazm, przedstawił później we wspomnieniu napisanym z użyciem gwary poznańskiej, w czasie pobytu w niemieckim oflagu w Neubrandenburgu, na 24. rocznicę wybuchu powstania:  Było to kole gwiazdki roku 1918, parę dni zaledwie po tym, kiedy to mistrz Konopka – czy jak mu tam było – wlazł na ratusz poznański dycht na samą szpicę i odpiłował pruską koronę znad Polskiego Orła…– rozpoczyna swoje wspomnienie Tadeusz Perkitny, opisując dalej pierwsze dni służby w powstańczym wojsku, aż do złożenia przysięgi na Placu Wolności: …We wszystkich oknach wisiały czerwone śtandary zez Białym Orłem pośrodku. Wieruchna się pchała na plac i z Wildy, i z Jeżyc, i z Chwaliszewa, i ze Śródki, że aż łby o łby się trykały i szczun szczunowi właził na odciski. Śnieg skrzypiał, słoneczko świeciło, zaś dycht na przodku sam Pan kapitan Miączyński zez czornym wącholem siedział na krzesełku, a ksiądz biskup kapelan od góry w złocistym ornacie, a od dołu w pieruńskich buciorach złaził z ołtarza i właził na ołtarz (…). A gdy my potem te nasze dwa brudne paluchy wysoko pod niebo podnieśli…Gdy ma tak gdzieś z samego dna serca…ba, głębiej, aż gdzieś z samych trzewi…z tych onucków w butach, dozgonną wierność tej naszej Polsce kochanej i naszemu miastu przysięgali. A gdy my potem, ruszając do kosiar wybuchli jak burza z piosenką: Hej nasza kompania pod Kaczmarkiem stoi, to ci wtedy te wszystkie śtandary dokoła fyrały nad nami jak polowe orły….  [4]  

Po zwycięstwie powstania, podczas bezterminowego urlopu udzielonego maturzystom, Tadeusz Perkitny legitymujący się świadectwem dojrzałości wydanym przez komisariat Naczelnej Rady Ludowej z dnia 16 sierpnia 1919 r., studiował elektrotechnikę na Politechnice Warszawskiej. Ale w lipcu 1920 r. znów został powołanym w szeregi Wojska Polskiego, w którym służył do listopada tego roku.[5] Gdy zakończył służbę wojskową, jeszcze w tym samym miesiącu złożył podanie o przyjęcie w poczet studentów wydziału rolno-leśnego Uniwersytetu Poznańskiego i został tam przyjęty.[6]  Tak rozpoczął się najważniejszy rozdział w jego życiu, który zaowocował wybitnymi osiągnięciami. Idąc w ślady dziadka leśnika, właśnie tej dziedzinie późniejszy profesor poświęcił swój niezwykle twórczy potencjał naukowy.

W dniu 1 lipca 1926 r., na podstawie pracy wykonanej w Pracowni Technologii Drewna przy Zakładzie Chemii Ogólnej Uniwersytetu Poznańskiego, gdzie wcześniej pełnił funkcję młodszego asystenta, Tadeusz Perkitny uzyskał tytuł inżyniera leśnictwa.[7] W ocenie pracy inżynierskiej Perkitnego czytamy: Poza tym pracę uważam za bardzo dobrą i cieszy mnie że p. Perkitny operując ubogimi środkami zarówno w aparaturze (brak pompy próżniowej, profilomierza uniemożliwił szereg b. ciekawych eksperymentów) jak i  odczynnikach, wykazał dużą umiejętność samodzielnego operowania i (…) czynników zaobserwowanych zarówno fizykalnych jak chemicznych, by do pewnego stopnia samodzielnie wyjaśnić szereg zjawisk, jakie przy impregnacji drewna rzucały się w oczy, a nie posiadały należytego, krytycznego wyjaśnienia. … [8]. Dalsza kariera młodego inżyniera potoczyła się szybko. W czerwcu 1934 r. – doktorat z leśnictwa.[9] Zaraz potem – stypendium naukowe w Laboratorium Badania Drewna Politechniki w Darmsztadzie. W latach 1935 – 1937 Tadeusz Perkitny był referentem tartacznictwa w Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu. Następnie zorganizował i do wybuchu II wojny światowej pokierował laboratorium kontrolnym i badawczym Fabryki Sklejek w Bydgoszczy. [10] następnieaństwowych w Poznaniu, a następnie zorganziował ski zez czornym wącholem siedział na krzesełkuJeszcze w roku 1938 w publikacji swojego autorstwa odkrył, że drzewo nawilżone w stanie uniemożliwiającym jego pęcznienie kurczy się tak samo, jak drzewo spęczniałe swobodnie. Odkrycie to wyjaśniło nieznane dotąd przyczyny powstawania szpar, luzów i nieszczelności w płaszczyznach styku ściśle dopasowanych połączeń. Zapoczątkowało to nowy kierunek badań nad odkształcaniem drewna....

Rozwój zawodowy i naukowy doktora leśnictwa przerwała wojna. W kampanii wrześniowej, porucznik Tadeusz Perkitny wziął udział jako dowódca Kompanii Łączności 15 Dywizji Piechoty, na szlaku Bydgoszcz – Brzoza – Brześć Kujawski – Gąbin – Puszcza Kampinoska. W dniu 19 września 1939 r., dostał się do niemieckiej niewoli. W jenieckich obozach: Oflag II A w Prenzlau,  Oflag II E w Neubrandenburg, Oflag II w Gross-Born i Stallag X w Standbostel k. Bremy, spędził całą okupację.[11] Dla współwięźniów, prowadził wykłady z zakresu technologii drewna, a także przyszłości szkolnictwa wyższego w Polsce.  Z pobytu w oflagach, pochodzi także napisane przez niego przytoczone wyżej wspomnienie z powstania wielkopolskiego, a także sztuka teatralna zatytułowana „Droga do źródeł”, którą tuż po wojnie, w latach 1945-46 wystawiły na swoich scenach teatry w Lublinie, Kielcach, Szczecinie, Olsztynie i w Poznaniu.[12]

Gdy wojna wreszcie się skończyła, Tadeusz Perkitny powrócił do Bydgoszczy, gdzie do roku 1948 kierował laboratorium Fabryki Sklejek, a następnie zorganizował tam Zakład Ulepszania Drewna Instytutu Badawczego Leśnictwa. Jeszcze w 1945 r. zaczął wykładać naukę o drewnie na Politechnice Gdańskiej.[13]

W roku 1950, został kierownikiem zorganizowanej przez siebie Katedry Mechanicznej Technologii Drewna na Wydziale Leśnym Uniwersytetu Poznańskiego. Katedra ta stała się  zaczątkiem dzisiejszego Wydziału Technologii Drewna Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Spuścizna naukowa Tadeusz Perkitnego, to około 100 publikacji polskich i zagranicznych, w czołowych czasopismach specjalistycznych. Równolegle z twórczością naukową, szły kolejne tytuły: 1948 - habilitacja, 1951 - profesor nadzwyczajny, 1961 - profesor zwyczajny. Pracę naukowo-badawczą, Tadeusz Perkitny poświęcił potrzebom przemysłu drzewnego, w szczególności rozwojowi produkcji sklejek i klejenia drewna. Jego dorobek jako kierownika jednostek badawczych, to 130 dokumentacji naukowych oraz 19 patentów krajowych i zagranicznych, wykorzystanych później w przemyśle.[14] Za swoje wynalazki, dwukrotnie otrzymał Nagrodę Państwową: w roku 1951 za wypracowanie nowej metody klejenia na gorąco i jednoczesnego impregnowania wielkowymiarowych elementów drewnianych, a w roku 1953 za opracowanie metody produkcji lignofolu na czółenka tkackie.[15] Jego osiągnięcia na polu naukowym, docenione zostały ponadto przyznaniem Nagrody Miasta Poznania, nagrody  Ministra Szkolnictwa Wyższego, Orderu Sztandaru Pracy I klasy, Krzyża Kawalerskiego i Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski. Profesor Perkitny znany był również w środowisku naukowym za granicą, gdzie często był zapraszany. Uznając go za autorytet w dziedzinie technologii drewna, w roku 1966 powołano go na członka prezydium Academy of Wood Science z siedzibą we Wiedniu. 

Swoją pracę naukową, profesor z powodzeniem łączył z pracą dydaktyczną, której nie przerwał nawet po przejściu na emeryturę. Na Wydziale Technologii Drewna dzisiejszego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, prowadził zajęcia dydaktyczne z nauki o drewnie hydrotermicznej i plastycznej obróbki drewna, klejów i klejenia drewna oraz technologii tworzyw sztucznych. Wydał też pierwszy w Polsce podręcznik akademicki z zakresu produkcji sklejek. Pozostał w pamięci jako wykładowca wybitny, którego wielką zasługą jest wyszkolenie kadry naukowej dla potrzeb tworzącej się w Polsce nowej dziedziny wiedzy – technologii drewna. W kierowanej przez niego katedrze, prace dyplomowe wykonało około 450 studentów. Był promotorem 20 rozpraw habilitacyjnych, a 11 jego wychowanków uzyskało tytuł profesorów i docentów.[16] Tadeusz Perkitny dwukrotnie został doktorem honoris causa. Ten prestiżowy tytuł nadała mu Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, a także z okazji jego 80. urodzin jego macierzysta uczelnia, wówczas Akademia Rolnicza w Poznaniu. W swoim wystąpieniu wygłoszonym na tę właśnie okoliczność Tadeusz Perkitny powiedział: Piastując od dzisiaj wysoką godność doktora honoris causa zarówno Warszawskiej, jak i Poznańskiej Akademii Rolniczej, starałem się poniekąd pewnym skromnym, bo skromnym, ale niezaprzeczalnym ogniwem w łańcuchu braterskiej przyjaźni, jaki już od dawna spaja ze sobą te dwie owiane splendorem uczelnie…Doprawdy warto było borykać się z życiem przez długich osiemdziesiąt lat, aby przeżyć tak wielki, wspaniały, niezapomniany dzień, jaki los łaskawy pozwala mi dzisiaj przeżyć. [17] Profesor Perkitny zmarł 7 sierpnia 1986 roku. W roku 1992 powstała Wielkopolska Fundacja Naukowa im. Tadeusza Perkitnego, by wspierać interdyscyplinarne badania z dziedziny rolnictwa, leśnictwa, drzewnictwa i ochrony środowiska…

Najstarsi mieszkańcy Krosinka pamiętają Tadeusza Perkitnego – sympatycznego, jak wspominają, rosłego mężczyznę, który często odwiedzał dom swoich rodziców w głębi lasu. Niewiele wiedząc jednak o jego osiągnięciach naukowych, pamiętają go przede wszystkim jako znanego podróżnika, bo zanim osiągnął szczyty w świecie nauki, w jego życiu zdarzył się kilkuletni epizod, który przyniósł mu sławę w nieco innej sferze życia…

 

*

 

 

 

Jest 11 września 1926 roku, godzina 12.00 w południe. Dwaj przyjaciele: Tadeusz Perkitny i Leon Mroczkiewicz, którzy znali się jeszcze z czasów pruskiego gimnazjum, właśnie skończyli studia, a  teraz... chcą zdobyć świat. Bez pieniędzy, jedynie z setką złotych w kieszeni  i mapą wydartą z atlasu ojca Tadeusza, świeżo upieczeni inżynierowie postanowili odbyć najdalszą z możliwych podróży – podróż dookoła kuli ziemskiej. O tej wyprawie profesor Perkitny napisze później, że na nic się nie zdały przemowy ojca, matczyne żale tudzież przestrogi statecznych ciotek i wujków, bo – jak stwierdził – nasze wariactwo jest nieuleczalne.[18] Gdy wreszcie księżyc trzy razy odmienił się złoty, skompletowaliśmy ekwipunek kilogramem jabłek, bochenkiem razowego chleba, setką złotych w kieszeni no i dobrą chęcią w sercu…. [19] Z takim skromnym bagażem, Perkitny i Mroczkiewicz wyruszyli w drogę.

 

 

Najpierw Szwecja, potem Norwegia, wreszcie Francja. O Paryżu Perkitny napisał: Przed nami, za nami i po obu bokach trąbią samochody, dzwonią tramwaje, wrzeszczą gazeciarze i na gigantycznych plakatach fika nogami Józefina Baker….[20] Po drodze trzeba było zdobyć środki na dalszą podróż, bo przecież w kieszeni mieli tylko sto złotych! Pracowali więc w  fabryce ścieru drzewnego w Matfors w Szwecji, jako drwale i robotnicy w tempertyniarni „Foret du Flamand” we Francji. Na Lazurowym Wybrzeżu niańczyli dzieci, podlewali palmy, nosili walizki i czyścili buty klientom hotelu – wszystko, by  zarobić na dwa bilety ulgowe czwartej klasy na statek do Rio de Janeiro. W Brazylii, znalazłszy zatrudnienie w towarzystwie eksploatacji lasów „Lumber and Colonzation Company”, naprawiali tory kolejki leśnej, pracowali też jako wędrowni fotografowie. W Argentynie, wzięli udział w wyprawie mierniczej wytyczającej nową linię kolejową Pie de Palo – Mendoza. W Indochinach z kolei, znów jako mierniczy, pracowali przy wydzielaniu terenów lasu dziewiczego pod plantację. W czasie swojej „wariackiej” włóczęgi, odwiedzili 36 krajów Europy, Azji, Afryki i obu Ameryk. W ślad za młodymi podróżnikami, szły ich relacje publikowane w przedwojennym „Kurierze Poznańskim”, bo w Polsce z zapartym tchem śledzono przygody Perkitnego i Mroczkiewicza w czasie ich 3 i pół letniej podróży.[21]

W drodze powrotnej, w Casablance, kupili samochód Ford - Torpedo, rocznik 1921, którym przez Maroko, Hiszpanię, Francję, Austrię i Czechosłowację, w roku 1930 wrócili do Polski. …Oto w szalonym rozpędzie mijamy już Kórnik, Gądki, Rataje i poprzez most Rocha wpadamy do Poznania… -  wspomina profesor Perkitny.[22] Tu, mieszkańcy miasta wylegli tłumnie na ulice, by powitać zwariowanych podróżników, których wyczyn okrył ich sławą.
17 lutego 1930 r., „Kurier Poznański” donosił:
Wczoraj w godzinach popołudniowych, około godz. pół do 3 powrócili do Poznania po 3 i pół latach wędrówki naokoło świata inż. Leon Mroczkiewicz i inż. Tadeusz Perkitny (…). Na czele stary „Ford” podróżników kupiony w Casablance, potem nowy „Ford” red. Kawczyńskiego i cała długa kawalkada automobilistów. Przy przejeździe przez miasto publiczność witała podróżników z nieopisanym entuzjazmem. Przed „Automobilklubem” cała ulica Kantaka wypchana była zwartym tłumem, w którym uwiązł „ford” z marokańskimi znakami, a podróżników wyniesiono prawie na ramjonach z samochodu, wołając: „Niech żyją!”[23] Z kolei „Wielkopolska Ilustracja” na okładce jednego z numerów zamieściła zdjęcie dwóch obieżyświatów w towarzystwie oswojonej małpki „Kitty” przywiezionej z podróży. Napełnili oczy wszystkiemi barwami całego, pięknego świata, ale nie zapomnieli o nauce – napisała redakcja czasopisma. – Powrócili z bogatymi materiałami naukowemi, zebranemi w lasach wszystkich części świata. Przed wytrwałością, energią, wytrzymałością i siłą woli dwóch młodzieńców uchylmy kapelusze!”[24]

Były oklaski, wiwaty, było też wielkie przyjęcie zorganizowane na ich cześć w poznańskim Bazarze. A zamiast dalszej relacji z podróży, w „Kurierze Poznańskim” Tadeusz Perkitny zamieścił notatkę: ...Wszystko, czego tutaj z wyłuszczonych i niewyłuszczonych powodów napisać nie mogłem, powiem Wam ustnie.”[25] No i powiedział...

Krótko po powrocie, w Sali Dominikańskiej w Poznaniu, odbyła się prelekcja na temat tej podróży, a w roku 1938 ukazała się książka Tadeusza Perkitnego „Z setką złotych dookoła świata”, opowiadająca o tej podróży.[26] Ponad 40 lat później, jeszcze raz powrócił do swojej młodzieńczej, wariackiej przygody, którą opisał w kolejnej pozycji zatytułowanej „Okrążmy świat raz jeszcze”.

Opowieści o podróży dookoła świata autorstwa Tadeusza Perkitnego, doczekały się wielu wydań. Jego książka, to dziś ulubiona pozycja w biblioteczkach współczesnych miłośników podróży, a znaleźć ją można na półkach chyba każdej z bibliotek. Wszystkich niepoprawnych marzycieli, wszystkie niespokojne duchy spragnione przygód, zachęcam by po nią sięgnąć, bo marzenia, jak udowodnił Tadeusz Perkitny wraz z przyjacielem Leonem Mroczkiewiczem, mogą się spełnić.

 

 

 

 

 



[1] Opis posesji Perkitnych w Krosinku ze wspomnień Janiny Kuniewskiej i Jadwigi Borkowskiej.

[2] Królewskie Gimnazjum Fryderyka Wilhelma prowadzące działalność edukacyjną w latach 1834-1920 w budynku u zbiegu ul. Strzeleckiej i Strzałowej w Poznaniu, powołano w ramach planowej germanizacji narodu polskiego przez pruskiego zaborcę. 

[3] M. Paluszkiewicz, J. Szews, Słownik biograficzny członków tajnych towarzystw gimnazjalnych w Wielkim Księstwie Poznańskim 1850 - 1918, Wydawnictwo Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Poznań 2000, s. 153.

[4] Zeszyty Historyczne Towarzystwa Miłośników Lwówka, Lwówek 1993, Zeszyt nr 2, s. 45-52. Wspomnienie to Perkitny dedykował „Swojemu pierwszemu dowódcy Pułkownikowi Janowi Kaczmarkowi”, współwięźniowi niemieckiego oflagu.

[5] Tadeusz Perkitny, Życiorys,  Archiwum Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, nr inw. 82/88/30. Życiorys pochodzi z roku 1971. Ze względu na czas jego napisania, są w nim zdawkowe informacje dotyczące przebiegu służby wojskowej T. Perkitnego w tych latach, przypadających na okres wojny polsko-sowieckiej. 

[6] Teczka osobowa nr 2084, Archiwum Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

[7] Kronika Uniwersytetu Poznańskiego za rok szkolny 1925/26 w czasie Rektoratu Prof. Dr. Ludwika Sitowskiego, Poznań 1926, s.88

[8] Teczka osobowa nr 2084, Archiwum Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

[9] Kronika Uniwersytetu Poznańskiego za rok szkolny 1933/34 za Rektoratu Prof. Dr. Stanisława Rungego i otwarcie roku szkolnego 1934/35 w dniu 14 października 1934 roku, Poznań 1935, s.97.

[10] Ankieta personalna Tadeusza Perkitnego z roku 1954, Archiwum Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, nr inw. 82/88/30; Michał Zenkteler, Tadeusz Perkitny (1902-1986) w: Zeszyt jubileuszowy Wydziału Technologii Drewna, Poznań 1994.

[11] T. Perkitny, Życiorys, Archiwum Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, nr inw. 82/88/30.

[12] Almanach sceny polskiej 1944-1945, Instytut Sztuki PAN, źródło: www.pwst.krakow.pl; www.e-teatr.pl

[13] T. Perkitny, Życiorys, Archiwum Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, nr inw. 82/88/30;  M. Zenkteler, Tadeusz Perkitny (1902-1986) w: Zeszyt jubileuszowy Wydziału Technologii Drewna.

[14]  M. Zenkteler, Tadeusz Perkitny (1902-1986) w: Zeszyt jubileuszowy Wydziału Technologii Drewna.

[15] T. Perkitny, Życiorys, Archiwum Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, nr inw. 82/88/30.

[16] M. Zenkteler, Tadeusz Perkitny (1902-1986) w: Zeszyt jubileuszowy Wydziału Technologii Drewna

[17] Cyt. za: M. Ławniczak, Osiemdziesięciolecie Tadeusza Perkitnego, w: Nauka Polska nr 1-2.

[18] Tadeusz Perkitny, Okrążmy świat raz jeszcze, Przygód część pierwsza, Iskry, Warszawa 1979.

[19] Tadeusz Perkitny, Z setką złotych w kieszeni dookoła świata, ….

[20] T. Perkitny, Okrążmy świat raz jeszcze, Przygód część pierwsza.

[21] W „Kurierze Poznańskim” w czasie podróży Perkitnego i Mroczkiewicza ukazało się 50 artykułów relacjonujących  tę wyprawę.  

[22] T. Perkitny, Okrążmy świat raz jeszcze. Przygód część druga, Iskry, Warszawa 1979.

[23] Kurier Poznański, R.25 Nr 78 z 17 lutego 1930 r.

[24] Wielkopolska Ilustracja, Nr 21 z 1930 r.

[25] Kurier Poznański, R. 25 Nr 72 z 13 lutego 1930 r.

 

*Artykuł opublikowany w Kronice Wielkopolski nr 4/2010 

 

Komentarze
Treść komentarza:
Podpis:
Dodaj komentarz
Wyszukiwarka
Generał Roman Abraham – portret dowódcy
Generał Roman Abraham – portret dowódcy
Partnerzy
Powstanie Warszawskie  I
Powstanie Warszawskie I